W KŁOPOTLIWEJ DZIEDZINIE

Eysenck wyraża też w Epilogu (s. 340) swoje poglądy doty­czące funkcji teorii:„Każda teoria w tej kłopotliwej dziedzinie jest już niejako z definicji „słabą” teorią (Eysenck 1960): celem jej jest w większym stopniu stero­wanie badań w obiecujących i owocnych kierunkach, niż spełnienie funkcji mocnej teorii, dostarczającej powszechnie przyjętych praw, z których bezpiecznie można wyprowadzać rygorystyczne dedukcje. Wszystkie „mocne” teorie pojawiały się najpierw jako teorie „słabe”: heliocentryczna koncepcja wszechświata w ujęciu Aristarchusa, a nawet Kopernika, była w tym sensie słaba i została odrzucona przez takich ludzi, jak Archimedes, z przyczyn zupełnie jak na owe czasy wystarczających (na przykład braku obserwacji parałaksy gwiezdnej). Teoria przed­stawiona tutaj będzie musiała zdobyć sobie rację bytu raczej przez pobu­dzanie do interesujących i ważnych eksperymentów, niż ze względu na swoją „słuszność” w jakimś absolutnym sensie; we właściwym czasie może ona zmienić się w teorię mocną…”Na podstawie tego cytatu Czytelnik może zorientować się, że Eysenck reprezentuje instrumentalistyczny, metateoretyczny punkt widzenia, który, naszym zdaniem, nie pozostaje bynaj­mniej w sprzeczności z jego późniejszym zainteresowaniem „redukcją” do teorii fizjologicznej. Dokładnie takie samo po­dejście metateoretyczne występuje w teoriach Berlyne’a, Ko- norskiego, Pribrama, Sokołowa i innych autorów analizowa­nych w tej książce.

Cześć! Mam na imię Krystyna i jestem studentką filozofii. Od długiego czasu zastanawiałam się, czy pisanie bloga będzie dla mnie dobrym zajęciem. Na szczęście okazuje się, iż dużo ludzi to czyta i bardzo sobie ceni! Jestem niezmiernie zadowolona!